News: Poszukiwania alfy trwają. Jeśli jesteś zainteresowany/a zostania alfą skontaktuj się z graczem Belatrix01010 // 9.02.13, sobota.

piątek, 26 października 2012

Od Atme

Rozejrzałam,się...Luic gdzieś zniknęła.Wstałam z pod gałęzi.Nigdzie jej nie było.
-Luic!-krzyknęłam,ale echo rozniosło się tylko po lesie.
Przyłożyłam nos do trawy i zaczęłam węszyć,na szczęście wiatr mi sprzyjał.Szybko zaczęłam biec,ciągle wołając Luic.Nagle wbiegłam na polane.Tutaj zapach Alphy się urywał,ale jej nie było.Zaczęłam wyć.Przerażona siadłam i zasłoniłam oczy łapami:"To wszystko moja wina,gdybym jej nie zabrała nic by się nie stało,muszę ją odnaleźć..."
Wstałam,ciemne chmury zalały niebo zaczęło grzmieć.Wstałam mocny wiatr zawiał mi w pysk...Zaraz!Poczułam zapach Luic.Od razu wstałam i pobiegłam,nigdy nie można tracić nadziei.

Wataha Black Wolves - odnowiona.!

Hello.!
Z tej strony wasza alfa Luic. Serdecznie chcę ogłosić , że Wataha Black Wolves została odnowiona.! Musiałam ją przedtem zawiesić. W tym roku chodzę do 1 Gimnazjum , a niektórzy zapewne wiedzą , że dochodzą tam nowe przedmioty. Mam nadzieje , że się cieszycie z odnowienia watahy.!
Pozdrawiam,
Luic

niedziela, 30 września 2012

Od Hybrydy - Spacer w mroku

Następny poranek był także ponury jak poprzedni. Lekka mgła unosiła się nad czarną ziemią. Był środek jesieni. Chłodny wiatr od wschodu wiał między drzewami. Siedziałam w pustej jaskini. Otoczenie wokół mnie było ciche. Wszyscy spali... Wstałam z zimnej skały i wyszłam na lekką mżawkę. Zaczęłam iść ku ni kąt. Po prostu chciałam pozostać sama. Dzień wydawał mi się nocą. Czarne chmury nadal znajdowały się na niebie. Żaden promyk słońca nie przebił się przez nie.
Nagle poczułam coś zimnego gdy postawiłam łapę. Spojrzałam pod nogi , a tam zobaczyłam kałużę krwi i leżącego nieopodal królika. Jego wnętrzności były na wierzchu. Pierwszy raz w życiu przerażał mnie ten widok. Pobiegłam na przód nad urwisko.
Uroniłam łzę , która spadła w ciemną otchłań. Nic nie potrafiło przywrócić mi radości , uśmiechu... Usiadłam smutna i pełna rozpaczy. Nagle poczułam ten wiatr. Zachodni wiatr , który obijał mi się o grzbiet. Odruchowo odwróciłam łeb i zobaczyłam go. Stojącego dumnie ale zarazem mrocznie. Patrzył swymi krwistymi oczami we mnie. Sebastian...

C.D.N

czwartek, 27 września 2012

Od Hybrydy - Krwawe Oczy

Podniosła się czarna mgła. Wiatr silnie zawiał , a ja spoglądałam wte czerwone oczy jak krew. Przez łzy spytałam : -Kim jesteś? - on jednak milczał.
Czułam jak lekki dreszcz przebiega mi po ciele. Znów zawiał silny wiatr od wschodu , a po chwili zaczęło lekko kropić. Wiatr mocniej wiał obijając się o drzewa. Nić pajęcza niegdyś wisiała między dwoma dębami teraz unosił ją wiatr. Czarny kruk usiadł na ciemnym drzewie i przeraźliwy odgłos wydał. Wilk spoglądał na mnie , a ja na niego. Wtem poczułam jak ziemia drży , a nieznajomy podchodzi do mnie. Łza błękitna popłynęła po policzku i spadła na ciernistą ziemię. Wilk podszedł do mnie tak blisko , że nasze pyski prawie się stykały. Wtedy pojawiła się czerwona róża , którą trzymał wilk. Delikatnie i mrocznie założył mi ją za ucho. Drżałam z przerażenia i smutku. Wiatr uderzył o mój grzbiet... Krople stawały się mocniejsze. W następnej chwili wilk szepnął mi do ucha jedno słowo:
- Sebastian.
A gdy mrugnęłam zniknął w mroku...

C.D.N

sobota, 22 września 2012

Od Hybrydy - Dzień Żałoby

<piosenka w tle>

Świat stał się szary i taki smutny... Właśnie siedziałam przy grobie Azyla płacząc cały czas. Najpierw straciłam syna , a teraz męża. Zimny wiatr zawiał , a liście z drzew spadały. Trawa przybrała ciemnej barwy , a ziemia stała się chłodna. Słońce nie wyszło tego poranka. Dzisiejszy dzień był pełny smutku i bólu. Moje łzy , zimne spadały na kamienny grób Azyla. Wtem usłyszałam szelest i wiatr zawiał przy mnie lekko. Podniosłam łeb do góry , a przed de mną zobaczyłam wilka. Czarnego jak mrok z oczami przypominającymi krew...

C.D.N

niedziela, 16 września 2012

Od Tigrery

Spojrzałam czule na Eclipsa
-Eclipse ... ja .. oni zaatakują was jeśli tu zostanę . Ja nie mogę tu zastać .
-Spokojnie damy radę - uśmiechnął się do mnie
-Ale oni są ponad 10 razy silniejsi niż królewscy z owocami apokalipsy.
-Nie martw się ... najważniejsze jest byś miała zdrowe maluchy
-Ale trzeba powiedzieć Luic
-Masz rację
Ruszyliśmy w stronę watahy

(Dokończysz Lucy ? Eclipse?)

Od Eclipse

-Aaa Togero jesteś w ciąży?Będę wujkiem?!-powiedziałem z nie dowieżeniem.
-Tak-powiedziała ze smutnym głosem.
-Ale Tigrera nie będziesz musiała oddawać mi tych szczęnią ja będę przy tobie ,zawsze,nawet po tym jak urodzisz-oznajmiłem i polizałem ją po pysku.
-Aaaa...-wyksztusiła Tigrera.
-Jeśli coś ci sie stanie to,zaopiekuje sie nimi ,ale nie pozwole cię ani innego wilka z watahy skrzywdzić.-oznajmiłem patrząc opiekuńczm wzrokiem na Tigrere.

(Dokończysz Tigrero?)

Od Hybrydy - Tajemnicza Postać

Spacerowałam wraz z Azylem po polanie oświetlonej promieniami księżyca. Gwiazdy świeciły jasno jak księżyc. Na niebie nie było żadnej chmury do póki...
Nagle niebo przysłoniły czarne chmury. Podniosła się czarna tajemnicza mgła. Ja i Azyl rozglądaliśmy się nie wiedząc co się dzieje. Po chwili usłyszałam świst. Odwróciłam się. Ale nic nie zobaczyłam. Nagle usłyszałam dźwięk , odwróciłam się w stronę Azyle jednak go już nie było. Coś spadło mi na nos. Była to krew. Spojrzałam w górę.
Czerwony deszcz zwany też krwistym deszczem. Rozglądałam się za Azylem i nagle tuż przed de mną spadł z nieba (dosłownie) martwy Azyl. Był obtarty częściowo ze skóry. Nad Azylem zobaczyłam postać , nie człowieka , jakiegoś zwierzęcia.
Mgła opadła , chmury odeszły. Postać zniknęła , a descz przestał padać. Podeszłam do Azyla cała zapłakana.

Od Tigrery


-Eclipse to niebezpieczne a ja nie mogę stracić nikogo więcej . Wystarczy że straciłam przyjaciół i ukochanego a w dodatku .... Eclipse ja wyruszę dopiero za jakieś 2 tygodnie
-Dlaczego ? A jak oni zaatakują ?
-Własnie dlatego nie będę w waszej watasze pójdę gdzieś dalej ale będzie mi najpierw rozmowa z Luic ....
-Ale dlaczego dopiero za 2 tygodnie ?
-Ja .... jestem w ciąży i nie moge stracić tez dzieci więc jak urodzę dopiero wyruszę a ty masz mi obiecać że się nimi zajmiesz ....

(Dokończysz Eclipse?)

sobota, 15 września 2012

Od Eclipse - C.D opowieści Tigrery


-Tigrero Nie!Jeśli ty idziesz,to ja również jesteś moją jedyną siostrą obecłem kiedyś rodzicow,że zawsze cię będę chronił,a wiesz,że dotrzymuje obietnic!-oznajmiłem i stanołem przed Tigrerom.
-Nie Eclipse,nie będę cię narażać,oni chcą mnie anie ciebie pamiętasz kiedyś ślupowaliśmy że "Za watahe oddam własne życie"-oznajmiła z łzami w oczach.
-Tigero,ty mnie kiedyś ochroniłaś ,teraz moja kolej!-oznajmiłem-I nie wasz się mi teraz zabraniać iść,rozumiesz Tigrero?!
Miglior stała bardzo cicho nie wiedziała co powiedzieć,lecz w koncu staneła pomachała skrzydłami i żekła
-Tak,ide z wami!-powiedziała
Gdy Miglior przechodziła obok mnie przypomniało mi sie dzieciństwo gdy bawiłem sie z Tigrerom i Miglior,jak kiedyś Miglior powiedziała,że mimo to,że kiedyś rozstaniemy sie będę w jej sercu nie rozumiałem tego aż do teraz.
-Miglior...pamiętam cię...ty byłaś tą wilczycą z którą bawiłem się w dziecinstwie...

(Dokąńczysz Tigrero?)

Od Tigrery C.D

- Za co cię wygnali ? - zapytałam słabym głosem Migliore
- Za to że od początku nie chciałam wojny .
-Musimy ostrzec Luic - powiedział Eclipse - chodź Tigrero
-Nie - powiedziałam - oni chcą mnie a nie was , idę do nich . Kiedy ja zginę wy będziecie bezpieczni .


(Dokończysz Eclipse?)

Od Eclipse

-Rozgromili Królewskich ? Ale jak ?!-zapytałem z nie do wierzeniem.
-Tak ... zabili wszystkich .... - po tych słowach upadła nieprzytomna na ziemie.
-Tigrero,nie opuszczaj mnie!Ty mi z rodziny jedynie zostałaś.-oznajmiłem i łza poleciała mi po policzku.
Nagle zawiał silny wiatr,liście zaczęły fruwać.A za drzew wyłoniła się postać pięknej wilczycy.


http://fc08.deviantart.net/fs70/i/2010/251/1/8/star_walker_by_novawuff-d2ya008.jpg
-Kim jesteś?!I czego szukasz na terenie watahy Black Wolves!-Wstałem i podniosłem do góry łep.
-Nie pamiętasz mnie?A może Tigrera mnie rozpozna?!-popatrzyła na mnie a potem na Tigrere.
-Kim jesteś?!-znów krzyknąłem.
-Jestem Migliore,z watahy Czarnego Anioła,przyszłam was ostrzec,jestem z wami oni mnie wygnali.
Podszedłem do Tigrery i wziąłem ją na plecy.
-Eclipse postaw mnie dam rade sama iść-oznajmiła Tigrera.
Postawiłem ją,a ona spojrzała na Migliore.
-Migliore?-zapytała.
-Tak to ja,nie pamiętasz mnie w watasze twych rodziców byłyśmy przyjaciółkami.A Eclipse to było tylko marzenie.

piątek, 14 września 2012

Od Tigrery


- Eclipse - oni ... są tu przyjdą po mnie ... i zabiją ..- powiedziałam ledwo słyszalnym głosem
-Kto przyjdzie ? -powiedział przestraszony Eclipse
-Wataha ... Czarnego Anioła ... rozgromili nas w pięć minut .... zabili wszystkich .. Juda , Axela i ... - zaczęłam płakać - zabili Shawna ....
Eclipse patrzył z niedowierzaniem na mnie :
-Rozgromili Królewskich ? Ale jak ?!
-Tak ... zabili wszystkich .... - po tych słowach upadłam nieprzytomna na ziemie .

(Dokończysz Eclipse ?)

Od Eclipse


Postanowiłem pójść z Toboe , Nessi i Gisele do lasu
-Tato a gdzie pójdziemy?-zapytała Gisle
-Nie wiem przejdziemy się lasem i wrócimy za pewne chyba ,że będziecie chcieli zostać .-oznajmiłem.
Wyszliśmy z jamy i poszliśmy do lasu,gdy nagle zauważyłem leżącego przy drzewie wilka,na początku nie zauważyłem tego,że to była moja siostra-Tigera.
-Schowajcie się za mnie !-krzyknąłem i zawarczałem na wilka po czym powoli zaczynałem sie zbliżać.
-Tigera-powiedziałem w głowie i pobiegłem do niej,była cała w krwi.
Tigera otworzyła oczy i przyglądała się nam.
-Eclipse?-zapytała niepewnie. i znów powtórzyła me imię.
-To ja Eclipse,Tigero co ci się stało?-zapytałem i położyłem się obok niej.
Tigera spojrzała na mnie a potem wykrztusiła ...

Od Tigrery

Uciekłam .... nie wiedziałam co robić byłam w szoku ... musiałam odnaleźć brata ... Eclipsa .... Tylko gdzie on jest ? Byłam tak roztrzęsiona że nie mogłam złapać równowagi cały czas się przewracałam ....
"Oni nie żyją " - pomyślałam "Wszyscy " . Położyłam się pod jakimś drzewem byłam cała we krwi i w ranach . "Jak mogłam być tak głupia " -to była moja ostatnia myśl .... zasnęłam ...

środa, 12 września 2012

Do wszystkich.

Wataha Black Wolves zostaje zawieszona do odwołania!!!
Czas trwania : od 12.09.2012 do -termin nie znany-
Przepraszam za kłopot,
Luic - Belatrix01010

sobota, 25 sierpnia 2012

Od Luic

"Ból przyćmił strach,  a ciemność uśmierzyła ból...
Ciemność...
Widzę jedynie ją...
Ciemność...
Boję się...

W dali jednak zapaliło się światełko. Nadzieja? Życie? Wstałam i jęknęłam z bólu...

Ciemność...
Wolę jasność...
Boję się ciemności...
Chcę wyjść...

Pobiegłam ile sił miałam w stronę światła."

Otworzyłam oczy. Leżałam na trawie. Lekki ciepły wiatr powiewał moją grzywką. Czułam zapach kwiatów i słyszałam śpiew ptaków. Poczułam na sobie czyjś wzrok. Podniosłam łeb i ujrzałam wilka , który widząc że się obudziłam uśmiechnął się.
 Jego czarne jak ta ciemność oczy patrzyły mile na mnie i sympatycznie. Niebieska sierść w niektórych miejscach na jego ciele przypominały mi niebieską sierść Eclipsa. Uśmiechnęłam się i powoli wstałam. On się poderwał by mi pomóc wstać.
-Arigatou~! - podziękowałam mu.
-Nie ma sprawy. - odparł bardzo czule i mile. - Jak się nazywasz?
-Luic. - odpowiedziałam. - Jestem Alphą w Watasze Black Wolves.
-Miło poznać. Ja jestem Peter. Obrońca pary Alpha w Watasze Czerwonego Księżyca.
Uśmiechnęłam się , a potem rozejrzałam po okolicy. Mam nadzieję , że Atmie nic się nie stało. Zwróciłam się do Petera.
-Którędy do Kręgu Snu? - spytałam.
-Idź na północ , a potem przy białym dębie skręć w prawo. - odparł.
Nagle usłyszałam szelest i wyszły za drzewa ze 3 wilki.

 (Alpha Watahy Czerwonego Księżyca - Dragon)

(Strażnik - Blood)


(Strażnik - Rapier)

-Co tu robisz? Peter? - spytał najwyższy ale zaraz spojrzał na mnie. - A to kto? Samica...Hm
-Znalazłem ją w leśnym urwisku. Opatrzyłem ją i przyniosłem tutaj , Alpho. - powiedział Peter.
Alpha podszedł do mnie. Obejrzał mnie od łap do łba. Widać było , że się zamyślił.
-Jak się nazywa? - spytał.
-Jestem Luic. - odparłam.
-Luic...Hm... - przybliżył się do mnie , a ja się cofnęłam.
-Zostaniesz wynagrodzony Peter! Akurat brakowało nam samicy... Przez 10 lat nie widziałem , żadnej wadery , a ta jest naprawdę nie zła. - uśmiechnął się obrzydliwie.
-Ale ja muszę iść. Przykro mi ale będę już wracać do mej watahy! - oznajmiłam i cofnęłam się.
-O nie! - powiedział Alpha. -Jesteśmy tacy samotni. Żadna samica do nas nie dołączyła... A przyda nam się trochę rozrywki. - odparł.
-Alpho!! Nie można tak! - powiedział Peter i stanął przed de mną.
-Odejdź. To nie Twoje sprawy. - i uderzył Petera w pysk , że ten upadł.
-Peter! - krzyknęłam i podbiegłam do niego.
-Rapier , Blood... bierzcie ją. - rozkazał Alpha.
Nim się odwróciłam już leżałam nie przytomna...

C.D.N

Od Belatrix01010

Nie ma mnie do 13.09.12 ~! Wszelkie posty będą stawiane kiedy wrócę na howrse.pl

niedziela, 12 sierpnia 2012

Od Luic

-Banalne. Tylko ja. - odparłam.
- Doskonale.
Po tych słowach dał nam łuskę. eszliśmy z góry i zaczeliśmy iść do watahy. Gdy przechodziliśmy wąwozem leśnym usłyszałam huk. Spojrzałam w górę i zobaczyłam , że zaczynają spadać gałęzie. Popchnęłam Atme , że ta poturlała się o kilka metrów dalej. Ja nie zdążyłam i zostałam przysypana przez gałęzie , liście i drzewa.

<Atme dokończ.>

Od Atme

Szłyśmy już spokojne...Droga zaczynała robić się czarna i osmolona...To pewnie przez smoka.Rośliny zaczęły znikać,a jeżeli były były spalone.W końcu stanęłyśmy przed wielką drogą prowadzącą do góry...
-Jak chcesz Luic,możesz się wrócić.-odparłam.
-Nie,poszłam z tobą aż tu i dojdę do końca.-uśmiechnęła się.
Zaczęłyśmy wchodzić pod górę...Było to monotonne i długie.Po dwóch dniach dotarłyśmy na szczyt,zmęczone,głodne i brudne.Weszłyśmy do jamy.Nie było tam nic...Tyko czarne skały.
-Halo!!-krzyczałyśmy,ale na próżno.
Nagle skała się poruszyła,to był smok.Był wielki i czarny.
-Wy pewnie po łuskę.To bardzo proste każda z was odpowie mi na zagadkę.
-Dobrze.-odparłam.
-Żyją w nocy,giną o świcie nigdy ich w słońcu nie zobaczycie?-spytał mnie.
-Proste,Gwiazdy!-krzyknęłam.
-Dobrze,teraz ty Luic.-odparł.
-Yhm...-odparła zdziwiona,że smok znał jej imię.
Ten powiedział:
Kiedy jechałem do Littelon
Spotkałem gościa,
Co siedem ma żon,
Każda żona,ma siedem worków,
A w każdym worku siedem kotków,
Każdy kotek ma cztery łapki,
Na każdej łapce,po cztery ciapki,
Kotki,łapki,siedem żon,
Ile jechało do Littelon?


<Luic dokończysz?>

Od Luic

 Nie czytaj tego wpisu jeśli masz słabe nerwy!!!

- W małym miasteczku leżącym w Indiach żyła sobie pewna rodzina-mama, tata i synek. Chłopiec miał 8 lat. Pewnego dnia rodzice poszli na bal. Syn został sam w domu. Gdy bawił się samochodami usłyszał głos: " Czerwony stoliczek Cię szuka!" Przestraszył się i zamknął drzwi od swojego pokoju. Po chwili usłyszał ten sam głos: "Czerwony stoliczek Cię szuka, połóż cały majątek na czerwonym stoliczku!" Usłyszał ponownie: "Czerwony stoliczek już cię znalazł!" Rano kiedy rodzice wrócili z balu zobaczyli leżącego chłopca obok czerwonago stoliczka, a na stoliczku cały swój majątek. Następnego dnia chłopiec poszedł z mamą na zakupy. Gdy wrócili zobaczyli tatę leżącego obok czerwonego stoliczka z czerwoną drzazgą w palcu. Z palca krew lała się strumieniem. W poniedziałek, gdy wrócił ze szkoły zastał mamę w takim samym stanie w jakim zastał tatę poprzedniego dnia.Szybko pobiegł do babci, potem do cioci i kolejno obiegł wszystkich członków rodziny i sąsiadów. Okazało się, że wszyscy umarli. Chłopiec zostł sam w mieście. Nagle usłyszał głos: "Na Ciebie także nadszedł czas." Poczym upadł na ziemię i zmarł. - powiedziałam. - Więc jeśli nas nie przepuścisz zawołam Czerwonego stoliczka. - uśmiechnęłam się chytrze.

- Nie!!! Idźcie!!! - krzyknęła i zniknęła.

Przed nami ukazał się most po którym poszliśmy dalej.


<Atme dokończ.>


Od Atme




-Dzięki.-odparłam w drodze-Ale Luic...
-Tak?
-Wiesz może gdzie jest Góra Vellsey?-spytałam zakłopotana.
-Wydaje mi się,że gdzieś tam.-wskazała gdzieś daleko.
-Ach...-zawstydziłam się.
Szłyśmy ciągle na północ,zaczęło robić się ciemno.Słońce zachodziło,a księżyc zaczynał wschodzić.
-Może pójdziemy spać?-spytała Luic.
-Tak...-odparłam i ułożyłam się pod drzewem.
Luic tez się położyła.Było późno,ale my nie spałyśmy.Leżałyśmy na plecach i oglądałyśmy gwiazdy.
-Śniło mi się ostatnio coś wspaniałego...-odparłam.
-Co?-spytała.
-Byłam w złotym lesie.Były tam drzewa z białą korą i złotymi ,liśćmi.To największe szumiało, i wydawało się,że śpiewało...-odparłam.
-Co śpiewało?-spytała Luic i spojrzała na mnie.
-E tam...Nie umiem śpiewać...-odparłam.
-Jak wolisz.-powiedziała.
W końcu zasnęłyśmy.Potem szliśmy na północ...Nagle przed nami pokazała się,rzeka z tej rzeki wyskoczył...Konik,nie morski i nie zwykły.

-Kim jesteś?-spytała Luic.
-Hahaha!Jestem Wiella wilku.Posłuchaj jak mi powiesz straszną historię przepuszczę was obydwie-słucham wilczyco?-odparła Wiella.
Luic zaczęła myśleć i po chwili odparła.


<Luic odpowiesz?>

Od Luic

-Atme... Pójdę z Tobą. Jeśli to jest dla Ciebie ważne to dla mnie też. - odparłam. - Zaraz wrócę.
Poszłam do Eclipse. Spał z maluchami. Pocałowałam go i wróciłam do Atme. Razem ruszyłyśmy.

<Dokończ , Atme lecz zostaw coś dla mnie ^^>

Od Atme

Zmieniłam zdanie,nie poszłam do Luic,ale w końcu zrozumiałam,że muszę.Wstałam i poszłam do Luic.Zobaczyłam ją przy watasze.
-Luic,możemy pogadać na osobności?-spytałam.
-Tak jasne,co się dzieje?-spytała.
-Wiesz...-potem opowiedziałam jej całą historię z Szarą wilczycą-Pomożesz mi jesteś moją przyjaciółką?-spytałam.
-Ah...-Luic zastanawiała się.
-Rozumiem,ze masz szczeniaki,ale...I wiem,z eto niebezpieczne,ale proszę.-nalegałam.
-No cóż...-Luic zastanawiała się.
-Proszę Cię...


<Luic odpowiedz>


Od Eclipse

Zaniosłem Nessi i Gisele do jamy ja z Toboe położyliśmy się koło nich a nagle Nessi zaczęła iść w stronę Toboe wtuliła się w niego i zasnęła.
-Polubiła cię-oznajmiłem z uśmiechem.
-Na to wygląda,też ją lubię jest taką jagby moją siostrą której nigdy nie miałem-oznajmił.
-Wiesz co jeśli chcesz to mów do mnie tata lub Eclipse jak wolisz-oznajmiłem.
-Dobrze,zastanowię się tato-oznajmił Toboe.
-A jeśli mogę zapytać jak trafiłem do tego lasu sam?-zapytałem.
-No dobrze opowiem kawałek:
-Gdy się urodziłem moja mama przez parę miesięcy mnie wychowywała ale potem,w nocy gdy moja mama spała i całe stado również przyszedł człowiek który mnie zabrał dlatego bo byłem najmniejszy i chorowałem na pewną chorobę ale on się ze mną zaprzyjaźnił leczył mnie i dał mi tą obroże na znak tego ,że mnie lubi to był prezent,ale potem on mnie wywiózł do tego lasu i głodowałem przez 3 dni,nie potrafiłem nic upolować bo byłem wychowany jako pies człowieka,ale teraz po tym jak mnie znaleźliście staje się prawdziwym wilkiem przez was ciebie i mamę(Luic).
-To smutne,ale uratował ci życie-oznajmiłem.
-A potem wywiózł do lasu.-oznajmiłem.
-Toboe to przeszłość trzeba żyć Teraźniejszością!
-Racja,racja dziękuję.-powiedziałam i położyłem łep na przednich łapach.
-Za co dziękujesz?-zapytałem.
-Za to,że mnie przyjęliście do rodziny i stada.-oznajmiłem i otworzyłem jedno oko.
Uśmiechnąłem się do Toboe a po chwili weszła Luic do jamy i zobaczyła jak słodko śpią Nessi i Gisele.
-Leżcie tak a ja się przejdę do reszty watahy-powiedziała i wyszła a my zasnęliśmy.


sobota, 11 sierpnia 2012

Od Luic

Odzyskałam przytomność... Obudziłam się na grzbiecie Eclipsa.
- Poł..óż...mnie... -wyszeptałam.
Eclipse zatrzymał się i powoli położył mnie na trawie. Zwinęłam się w kłębek z bólu. Wiedziałam co się dzieje. Rodziłam. "Ale kiedy zaszłam w ciąże?!" - zapytałam siebie. Eclipse siedział przy mnie...
~Godzina Później~
Leżałam słaba na trawie. Przy Eclipse siedziały dwa maluchy. Dwie wilczyce. Nazwaliśmy je Gisele i Nessi. Oddychałam ciężko. Toboe siedział blisko. Powoli wstałam.
- Zaprowadź je do jaskini... - odparłam.
- A ty?
- Ja ... muszę się napić. - odparłam.
- Pójdę z Tobą. - odparł.
- A młode? Zajmij się nimi... - powiedziałam i poszłam.
Usiadłam nad rzeką. Napiłam się wody ,a potem wróciłam do Eclipse i młodych.

Od Eclipse

Gdy się obudziłem zobaczyłem Toboe śpiącego bardzo blisko mnie a nigdzie nie widziałem Luic.Gdy się ruszyłem obudził się Toboe.
-Cześć Toboe.-powiedziałem.
-Cześć-powiedział.
-A gdzie luic?-zapytał.
-Nie wiem,ale pewnie poszła,nad rzekę pójdę jej poszukać-oznajmiłem.
-Dobrze a ja pójdę do reszty stada.
-To idę,pa-powiedziałam i poszedłem nad rzekę usłyszałem krzyczenie i rozpryskiwanie się wody zacząłem pędzić w stronę rzeki zobaczyłem Luic w wodzie.
-Luic!-krzyknąłem i wskoczyłem do wody zacząłem płynąć w stronę Luic w końcu ją złapałem i zacząłem płynąć na brzeg po chwili wyciągnąłem Luic okazała się nie przytomna.Szybko wziołem ją na plecy i pobiegłem w stronę watahy biegnąć powtarzałem.
-Dobiegnę,mimo to,ze tracę siły- powiedziałem i zobaczyłem w oddali Toboe wygrzewającego się na słońcu. Byłem już blisko a nagle...

Od Luic

~Następny Dzień~
Otworzyłam swe ślepia wcześnie rano. Toboe smacznie spał. Położył się przy mnie ale teraz spał na Eclipsie. Uśmiechnęłam się i ostrożnie wstałam. Po kryjomu wyszłam z jaskini. Poszłam nad wodopuj. Właśnie piłam wodę gdy nagle złapał mnie skurcz. Brzuch strasznie zaczął mnie boleć. Straciłam równowagę i wpadłam do wody. Zaczęłam spadać w dół. Nie miałam jakoś sił wypłynąć. Ból w brzuchu był straszliwy.

<Eclipse dokończ.>

Od Luic

- Zaopiekujmy się nim... wspólnie... jakbyśmy my byli jego rodzicami... Przecież nie możemy go tak zostawić na pastwę losu. - odparłam spoglądając na wilczka.
- Dobrze. - polizał mnie Eclipse po policzku. - Zabierzmy go.
Zaczęliśmy iść do watahy.
- Jak go nazwiemy? - spytał.
- Toboe... - powiedziałam szeptem.
Weszliśmy do jaskini. Położyłam się , a Eclipse położył Toboe przy mnie. Eclipse usiadł koło mnie.
- Słodki jest. - powiedziałam.
Toboe spał smacznie sobie.

Od Eclipse

Gdy się obudziłem była jakoś tak godzina 6:00 obudziłem się najwcześniej ze wszystkich gdy wstawałem obudziłem Luic ogonem ona otworzyła oczy i zobaczyła,że to ja
-Dzień dobry Luic- oznajmiłem.
-Dzień dobry Eclipse-powiedziała Luic.
-Gdzie idziesz?Na polowanie?-zapytała.
-Tak na polowanie-przytaknąłem.
-Idę z tobą.
Gdy wyszliśmy z jamy ja się rozciągnołem a Luic szła na przód do lasu zaczołem biec by zdążyć do niej.
Szliśmy na polane która byłą w samym środku lasu.
Gdy już doszliśmy zobaczyliśmy 4 sarny stojące przy strumieniu na polanie.
-Luic patrz!Sarna-oznajmiłem.
-Ja wezmę jedną i ty jedną-oznajmiła Luic.
-Dobrze-odpowiedziałem.
Zaczęliśmy iść w inne strony,po chwili Luic pokazała mi znak by zaczynać.Byłem już przygotowany do skoku na sarnę,ale sarny wystraszyło warknięcie wilka raczej szczeniaka wszystkie sarny się zerwały i uciekły.Podbiegłem do Luic i zapytałem
-Kto za warczał?-zapytałem.
-Nie wiem to nie ja.-oznajmiła.
-To dobiegało z tamtej strony,chodźmy!-oznajmiłem i zacząłem iść a Luic za mną.
Gdy byliśmy kilka kroków od miejsca gdzie było słychać warkniecie powiedziałam do Luic by została w tym miejscu co stoi i ,że ja tam pójdę.
Byłem już przy drzewie gdzie było słychać warknięcia obszedłem drzewo na około a tam leżał mały,wychudzony szczeniak pozwolił mi do siebie podejść wziąłem go na plecy i podszedłem do Luic.

-Eclipse,on ma obroże jego właściciel to człowiek!-oznajmiła.
-Noi?Jego trzeba uratować to tylko szczeniak!-oznajmiłem.
-Racja!Zabierzesz go do watahy?-zapytała Luic.
-A chcesz tego.
Luic spojrzała na tego małego szczeniaczka i powiedziała:

(Napiszesz dalej Luic?)


Od Atme

Nudziło mi się chłopcy (Endurion i Eberon) poszli na łowy,a Freja była z Aresem.Poszłam więc nad jezioro.Siadłam tam i machałam łapa w wodzie.Zauważyłam dwie ryby,pływały wokół siebie jakby w tańcu.Trawa uginała się jeszcze od rosy.Woda w jeziorze była nieskazitelna i chłodna.Drzewa były wysokie i tworzyły nade mną jakby sufit.Strop z liści który przepuszczał promienie wschodzącego słońca niczym małe światełek,wydawał się miły.Co jakiś czas grę światełek zakłócała przelatująca chmura.Zwierząt w okół nie było.Zaczęło mi się nudzić.Było cicho,cisza mnie dobijała,właśnie teraz pomyślałam,że to co było da się odwrócić.Pewnie nie wiecie o co chodzi.Mniejsza...Teraz powoli zaczęłam wchodzić do jeziora.Ryby przerwały swój taniec i wystraszone uciekały przede mną.Po 15-sto minutowej gonitwie wyszłam z wody i położyłam się.Małe promienie nagle znikły.Zamknęłam oczy.Widziałam lasy,złote lasy...Były tam drzewa z biała korą czystą białą korą i złotymi liśćmi.Jedno największe bujało się na wietrze i wydawało się śpiewać:

Zielone liście,Zieleń traw....

Znałam te pieśń,więc otworzyłam oczy.nagle piękna polanka opiewająca jezioro stanęła cała we mgle...Krystaliczne jezioro stało się szare i ponure.Znikło światło.Nagle na środku jeziora mgła zaczęła się kumulować.Tam w wodzie i mgle powstał zarys wilczycy.Ta wyszła ze środka tafli i stanęła przede mną.

-To nie sen Atme...Wiem co Ci się stało.-odparła szara wilczyca.
-Kim jesteś to tereny watahy Black Wolves!-krzyknęłam.
-Ja,nie jestem na terenach,jestem nad nimi.-uśmiechnęła się,spojrzałam na jej łapy unosiła się w powietrzu.
-Kim jesteś?!
-Zwą mnie Szarą Wilczycą,Panią Mgły,albo Nestą.-odparła-Ale możesz mi mówić Szara Wilczyco.
-Ja jestem Atme.-odparłam.
-Wiem.Pamiętasz siebie kiedyś?-spytała.
-Tak,pamiętam.-odparłam ze smutkiem.
-Mogę to cofnąć,tylko przynieś mi...-zaczęła.
-O nie w zabawy z demonami nie będę się bawić!-przerwałam jej.
-Nie jestem demonem tylko Boginią,Dobrym Duchem.-powiedziała-Przynieś mi Czarną Łuskę...
-Co to?-spytałam.
-By zdobyć Czarną Łuskę potrzebujesz przyjaciela bądź przyjaciółki.Poem musicie wybrać się na Górę Vellsey.Tam mieszka Valkor Czarny Smok.To on musi dać wam łuskę.
-Trochę nie bezpieczne...-odparłam.
-Tak bardzo.Bowiem wyzwie Cię on na zagadki...Jeżeli przegrasz ty i twa przyjaciółka zginą,a jeżeli wygrasz dostaniesz łuskę.
-Dobrze zrobię tak.-odparłam-Ale...
Nie zdążyłam zapytać gdyż,Nesta rozpłynęła się jak to mgła ma w naturze się rozpływać.Pobiegłam do Luic.

piątek, 10 sierpnia 2012

Od Eclipse

- Eclipse... Czy chcesz mieć ze mną młode?-zapytała luic.
Otworzyłem jedno oko a potem spojrzałem na Luic.
-Luic!Ja z tobą?-powiedziałem nie dowierzając.
-Tak , chciałbyś?-zapytała ponownie.
Zamknąłem oczy i powiedziałem
-Kocham cię Luic i chce mieć z tobą młode.-oznajmiłem i otworzyłem oczy.
Luic mnie przytuliła i ja ją też.
-Chce by nasze dzieci były takie jak ty!-oznajmiłem i polizałem Luic po policzku i znów się w nią wtuliłem i zamknąłem swe ślepia tak samo jak ona.

Od Luic

Wtuliłam się w niego. Słychać było tylko szum drzew , rozmowy innych i śmiechy wilczków. Lecz w naszej jaskini była cisza.
- Ja ciebie kocham... Nikogo więcej... - zamknęłam oczy.
- Ja ciebie też kocham... - odparł i też zamknął oczy.
Siedzieliśmy tak wtuleni w siebie przez niemal 30 minut.
- Eclipse... Czy chcesz mieć ze mną młode?

<Odpowiedz , Eclipse?>

Od Eclipse

- Wybacz mi... wybacz...-powiedziała Luic.
-Ale ale ja rozumiem-oznajmiłem.
-Co?-zapytała się dziwnie Luic.
-Ty bardziej kochasz Darka niż mnie rozumiem-oznajmiłem.
Luic nie mogła wykrztusić żadnego słowa wstałem i wyszedłem z jaskini.
-Eclipse -krzyknęła Luic gdy ja już byłem w lesie.
Poszedłem nad wodopój by zastanowić się co mama robić to jest za ciężkie jak dal nie wataha utrzymywanie miłości Luic to za ciężkie.
Po chwili usłyszałem warknięcie za moimi plecami odwróciłem się i dostałem mocno łapą w głowę ból roznosił mi głowę myślałem,że nie wytrzymam długo zobaczyłem tylko jak biegnie w moją stronę biegnie ten sam wilk który uderzył mnie w głowę a za niego wychodzi Tigera i zagania wilka do rzeki a on przepływa na drugi brzeg.
Podbiegłą do mnie i zapytała
-Leż spokojnie wezmę cię na grzbiet i zabiorę do Luic i watahy.
Po chwili zrobiło mi się bardzo źle i zasnułem.
Miałem straszny sen,był on o Amber mojej dawnej ukochanej i Luic mojej teraźniejszej ukochanej.
Gdy Tigera zaniosła mnie do Luic obudziłem się i od razu przytuliłem Tigera i powiedziałem jej na ucho:
-Dziękuję siostro,jesteś tutaj mile widziana.-oznajmiłem.
Tigera pobiegła na teren watahy Królewskiej do swego ukochanego Shawna.Wszedłem do jaskini i usiadłem obok Luic.
-Co ci się stało-zapytała Luic.
-Jakiś wilk uderzył mnie w głowę łapą i Tigera mne uratowała-oznajmiłem.
-Miałem bardzo zły sen-oznajmiłem.
-A jaki to był sen?-zapytała Luic-a opowiesz mi go?
-Tak jeśli chcesz-oznajmiłem.
Sen:
Obudziłem się w lesie.
Po chwili usłyszałem dziwny głos
-Kogo kochasz Amber czy Luic?-zapytał głos.
-Kim jesteś?-zapytałem.
-Nikim mów mi głos!-oznajmił głos.
Kogo kochasz!?-zapytała.
-Luic,Amber-powiedziałem nie pewny.
-Po chwili za drzew wyszła Amber.
-Ty mnie nie kochasz,tylko tą Luic?!-zapytała krzycząc!
-Kogo kochasz mnie,czy ją?-zapytała.
-Kocham!
-A więc Luic umrze tylko patrz jak umiera-oznajmiła śmiejąc się jak czarny charakter!-oznajmiła Amber.
-Nieeeeeeeeeeeeeeeeeeeeee!-krzyknąłem jak nigdy w żuciu!
-Zabij mnie nie ją!-oznajmiłem.
-Dobrze!-oznajmiła.
Upadłem a ona stanęła nademną i wzięła sztylet i chciała mi go wbić ale stało się coś dziwnego,zacząłem bardzo mocno błyszczeć i słyszałem głosy :
-Ty Syn Luckiego i Lucy jesteś wilkiem wierzącym we mnie Gaje a ja Gaja zna cię jak nikt daje ci siłę będę kierować tobą byś się z tego snu wydostał ale najpierw zrób to:
Po chwili zmieniłem swój wygląd to był znak Gaji ,że jest we mniesiła.

coś mi kazało się rzucić na Amber i ugryzłem ją w łapę a potem powiedziałam KOCHAM TYLKO LUIC!

koniec snu
-I wtedy się obudziłem!-oznajmiłem z łzą w oku

środa, 8 sierpnia 2012

Od Luic

Obudziłam się w jaskini. Przy mnie siedział Eclipse. Jego wyraz twarzy mówił jedno - był bardzo zmartwiony. Otworzyłam ślepia i spojrzałam na niego. Wstałam powoli i usiadłam.
- Jak się czujesz? - zapytał.
- Lepiej... Ile byłam nieprzytomna? - zapytałam.
- Przez 3 dni. Martwiłem się. - przytulił mnie.
- Wiesz... Miałam dziwny sen. - powiedziałam.
- Opowiedz go.
- Dobrze. - zaczęłam. - To było tak:

~~Sen~~
Leżałam w ciemnym lesie. Wokoło mnie była tylko moja krew. Ciemne korony drzew czarnych zasłaniały niebo. Oddychałam ciężko.Wtem nad de mną pojawiła się wilczyca. Biała jak śnieg z czerwonymi ślepiami jak krew. Uśmiechała się chytrze i złośliwie.
- Odbiorę mu wszystko pierwsza. - powiedziała do mnie chytrze. - Nie potrzebuję twego ciała. Nasz kontrakt zostanie złamany gdy odbiorę mu wszystko. A takie pytanie. Kogo wolisz? Tego Eclipse czy Darka? Musisz wybrać jednego.
Co ja miałam odpowiedzieć. Kocham Eclipse ale kochałam Darka...
- Nie umiem wybrać. - odparłam.
- Szybka odpowiedz. Eclipse czy Dark? - zapytała ponownie.
- D...Da...Eclipse... - odparłam.
- Słyszałeś Dark?
- Wszystko... Dlaczego on? - za krzaków wyszedł Dark.
- Dark! - trudno było mi się oddychać.
- Nie kochasz mnie... , a ja do końca byłem wierny Tobie...
- Dark... To nie tak! - łza popłynęła mi po policzku. - Ty zawsze byłeś/jesteś i będziesz w mym sercu! Kocham Cię!!!
- Powiedz te słowa. Te słowa , które chcę usłyszeć. - powiedziała wilczyca do mnie.
- Nie kocham Eclipsa!!! - krzyknęłam przez łzy...
- Dobra odpowiedz. Teraz na pewno odbiorę mu wszystko. - zaśmiała się wilczyca , a Dark zniknął.
- Nie potrafisz rozróżnić snu od rzeczywistości. Jesteś śmieciem. Do niczego jesteś. - odparła wilczyca.
~~Koniec Snu~~

- Potem się obudziłam... Żałuję tego co powiedziałam we śnie... Żałuję... - powiedziałam i wtuliłam się w Eclipse. - Wybacz mi... wybacz...

<Dokończysz Eclipse?>

poniedziałek, 6 sierpnia 2012

Od Fuji

Płakałam... Teraz to wyznam... Płakałam... Kochałam go nad życie... Gouenji... Jego siostra zaś nawet go nie zobaczyła... Shuuya...
- Gouenji!! Byłam głupia! Byłam zaślepiona! Wybacz mi... Przepłaciłeś za to życiem... GOUENJI!!!!
Ryczałam na maksa. Tęskniłam za nim tak mocno... Mój żałosny skowyt było słychać w całej krainie.
Wzięłam kartkę i napisałam:
"Kochana...
Mój żywot chyba dobiega końca... Dopiero teraz czuję, jak moje życie jest mdłe bez niego. W uszach nadal słysze nasze wspólne śmiechy. Tym razem, nie szukaj. Proszę... Powodzenia w nowym życiu...
Fuji..."
Krogulec pocztowy zjawił się, by zanieść wiadomość.
Jednak oznajmiłam:
- Nie... Wiadomość dam kiedy indziej... Dzięki Hiroto.
Krogulec odleciał. Poczułam, jak coś mnie od środka przeszywało... Wtedy trafiła do mnie wiadomość - "Luic...".
Coś złego się dzieje. I ja zamierzam wrócić... Ale pomyślałam jedno...
Luic.. Jeśli jakimś cudem, byłaś we śnie obok mnie... To już pewnie wiesz... O kim mówiłam ci ostatnim razem...
Zawróciłam na teren watahy. Zastałam tam nieprzytomną Luic...

Od Luic

W głębi serca cieszyłam się z tego , że wszystko już się skończyło i Tigrera znalazła swój prawdziwy dom. Patrzyłam jak odchodziła z Shawnem. Uśmiechnęłam się.
- Do zobaczenia. - powiedziałam szeptem i zaczęłam iść z Eclipse do jaskini.
Nagle coś zadrapało mi się w gardle. Kaszlnęłam i wtem zobaczyłam krew.
- Źle się czujesz? - zapytał Eclipse.
- Nie. - odparłam biorąc głęboki oddech gdy nagle znów zakaszlałam krwią. Zakręciło mi się jeszcze w głowie. - Nic mi nie jest. - powiedziałam idąc.
- Może pójdziesz do Jamesa? - zapytał zmartwiony Eclipse.
- Naprawdę nic mi... - kaszlnęłam znów krwią.
Oddychałam szybko i głęboko. Znów zakręciło mi się w głowie. Upadłam. Eclipse pomógł mi wstać. Znów zaczęłam kaszleć krwią. "W zamian Apokalipsa chce twego ciała." - powiedział anioł. Znów kaszlnęłam.
- Dobrze się czujesz? - zapytał zmartwiony bardzo Eclipse.
- Tak... Nic mi nie jest... - odparłam znów kaszląc.
Upadłam. Nie miałam siły iść.
- Idź po Jamesa...
Eclipse pobiegł , a ja zamknęłam oczy. Wtem zobaczyłam Apokalipsę we własnej osobie.
- Byłam głupia! Nie cierpię miłości! I dlatego teraz zniszczę cię! - powiedziała i zniknęła.
Wtedy moje serce ucichło. Puls był prawie nie słyszalny. Zasnęłam w bardzo głęboki sen - lecz nie umarłam. Śniłam...

Od Fuji

Patrzyłam jak Tigrera odchodzi... Tigrera... Wzrok szybko przeniosłam na Mallory. Ona jeszcze żyła, tylko potrzeba leku. Podałam Luic małą buteleczkę i schowałam się w lesie. Złe wspomnienia wróciły.
*********
Byłam w trudno dostępnym miejscu. Obserwowałam Królewskich, a zwłaszcza Tigrerę. Wiedziełam, że oni o mnie wiedzą. Musi tak być... Za długo nie posiedziałam i poszłam do innego miejsca - tym razem bardziej widocznego.
Niestety nie wytrzymałam i wyciągnęłam starą fotografię.

Czułam, jak mi łzy napływały do oczu... Tak za nim tęskniłam...
- Fuji? Ty tutaj? Kto to?
Obróciłam się. To była Luic.
- Nikt taki...
- Mi możesz powiedzieć... Czemu jesteś na terenie Królewskich?
Czułam, że muszę to komuś wyznać. Ale nie w ten sposób.
- Luic... Opowiem ci pewną smutną historię o wilkach, które zamieszkiwały te tereny. Wasze i Królewskich...
- No... Dobrze...
- Była kiedyś trójka wilków... Dwie wadery i jeden basior. Byli oni nierozłączni. Wilk miał mieć siostrę, lecz zginęła ona przy porodzie. Wilczyce były dla niego zastępczymi siostrami... Samice były zupełnie nie podobne do siebie. Jedna była cicha, tejemnicza i nie lubiła być w centrum zainteresowania, zaś druga była odważna, silna i pewna siebie. Basior obie bardzo lubił... Pewnego dnia jednak zakochał się w jednej z nich... W szarej myszce. Druga akceptowała ten związek, gdyż sama zakochała się w innym. Nadal wszędzie byli razem, a przygody ich się nie imały. Jednak... Partnerka dostała list od ukochanego, w którym mieli się spotkać. Poszła z przyjaciółką. Czekały i czekały, ale on się nie zjawił. Szara myszka nadal na niego czekała, zaś druga poszła go szukać. Zakochana była tak zaślepiona w miłości i tęsknocie, że nie widziała niczego innego. Po godzinie druga wróciła z wieścią, że nie znalazła go. Tym razem obie poszły w głąb lasu i zobaczyły martwego basiora. Miał na szyi rany po łapach kilku niedźwiedzi. Pochowały go... A potem ich drogi się rozłączyły...
Łzy mi spływały po policzkach... Poszłam bez słowa...
****
Grób był tam gdzie zwykle... Gouenji i Shuuya... Łza spadła mi na kwiat... Zostałam w ciszy i ciemności...


Od Tigrery

-Jesteś wolny - powiedziałam do Shawna - Apokalipsa już cię nie będzie więcej poniewierać ...
-Dziękuje najdroższa , lecz Apokalipsa zabrała całe nasze stado do siebie .
-Więc musimy zacząć od nowa ... odejdę od watahy Black Wolves ale mimo to będziemy ich przyjaciółmi ....
-Masz rację ... zaczniemy na nowo .
Ruszyliśmy w stronę watahy Black Wolves zobaczyłam Luic i Eclipsa siedzącego pod drzewem . Wszyscy z watahy chcieli rzucić się na Shawna za to co zrobił ... ale ja tylko rzucałam im karcące spojrzenie i tylko potem mruczeli pod nosem . Doszłam do Luic i Eclipsa .
-Luic , dziękuje ci ale muszę ci coś powiedzieć .. ja i Shawn postanowiliśmy założyć własną watahę ... od nowa zacząć Watahę Królewską . Więc odchodzę po prostu chcę wiedzieć że nie dlatego że was nie lubię czy coś tylko postanowiliśmy założyć własną watahę ....
Luic wyraźnie była zmartwiona moją decyzją ale widziałam jednak w jej oczach szczęście i radość ....


niedziela, 5 sierpnia 2012

Od Tigrery

-Wiem co to za kwiaty -powiedziałam do Luic - dzisiaj w nocy jest pełnia .. ale kto ma powąchać te kwiaty ?
-Zapewnie ty Tigrero ... - powiedziała Luic
-Ale czekaj , czekaj rozmawiałaś z demonem a nie z samą Apokalipsą ?
-Rozmawiałam z jej wysłanniczką .
-Co chciała w zamian za odpowiedź ? Co jej oddałaś Luic ?
-Nic naprawdę nic ...
Nie wierzyłam jej demony nie dają nic za darmo a tym bardziej Apokalipsa ...
-Dobra ... muszę ruszać do pełni została godzina a ja muszę iść na teren watahy Królewskiej obok mojej jaskini i Shawna rosną te kwiaty ....
-Ruszaj Tigrero i życzę powodzenia ....
Biegłam przez 55 minut i już widziałam jaskinię i kwiaty Zmarłego Księżyca . Powąchałam je w chwili kiedy Shawn wyszedł z jaskini ...

sobota, 4 sierpnia 2012

Od Luic

Rozglądałam się uważnie. Chyba przebiegłam cały zamek i nic. Lecz szukałam dalej. Wtem zobaczyłam drzwi. Nie były to normalne drzwi. Drzwi znajdowały się pod nogami kamiennego anioła czarnego. Stanęłam przed nimi.
Były piękne. Anioł i drzwi. Gdy podeszłam do nich bliżej otworzyły się i ku moim oczom ukazała się wielka komnata. Przy ścianach płonął ogień ciągnący się do końca , a na końcu stał posąg. Gdy szłam za mną zamknęły się drzwi. Stanęłam przed posągiem. Nagle przed de mną pojawił się cień , a gdy zniknął zobaczyłam anioła.


















- Kim jesteś , aniele ciemności? - spytałam.
- Jestem wysłannikiem Apokalipsy. Bogini Wojny. Imię me brzmi  Dākurōzu , Róża Ciemności. - odpowiedziała. - Ty to pewnie Luic. Alpha watahy Black Wolves. Czego szukasz w świątyni Apokalipsy?
- Odpowiedzi. - powiedziałam.
- Na co? - spytała.
- Shawn , wilk z Królewskich jest w zmowie z Apokalipsą. Oddał swoje szczeniaki by zdobyć owoce , które dawały mu wielką siłę. Tigrera chce odzyskać swego ukochanego. Przyszłam tu po to by znaleźć odpowiedz by Shawn stał się znów wilkiem , którego straciła 2 lata temu Tigrera. - powiedziałam.
- Rozumiem. "Odpowiedz kryje się w niebie" , tak powiedziała Ci zapewne Tigrera i dlatego Ciebie zabiła? Cóż za prymitywne. - powiedziała. - Czemu jej pomagasz? Przecież jest zdrajcą.
- Pomagam jej , bo wiem co to znaczy stracić ukochanego. Ona straciła swego 2 lata temu i chcę jej pomóc.
- Odpowiedz dostaniesz gdy przejdziesz Próbę Krwi. - machnęła ręką i przed de mną pojawiły się dwa puchary. - W jednym jest śmierć , a w drugim życie. Jeśli wybierzesz śmierć odpowiedzi nie otrzymasz i nie wrócisz na ziemię. Jeśli jednak trafisz na życie otrzymasz odpowiedz i wrócisz tam skąd przyszłaś. Daję ci 10 minut na zastanowienie , a potem będziesz musiała jedno wybrać.
Patrzyłam na jeden kielich i na drugi. Nie wiedziałam co wybrać wtem przypomniałam kiedyś słowa Mallory (kiedyś mi powiedziała je) : " Dobro jest po prawej lecz zło po lewej". Spojrzałam na prawą.
- Wybieram prawą. - powiedziałam.
- Pij.
Napiłam się z prawego pucharu i nie umarłam.
- Wybrałaś życie. Odpowiedz jest taka. - jej głos się zmienił jakby Apokalipsa przemawiała , a nie Dākurōzu. - Odpowiedź jest taka : Gdy słońce zachodzi owoce gasną lecz kwiat biały jak śnieg i jasny jak księżyc otwiera swe płatki. Budzi się do życia gdy owoc umiera. Pełnia nastaje te kwiaty też. Owoc pożegnasz gdy kwiatka powąchasz. - powiedziała Apokalipsa , a potem Dākurōzu powróciła do siebie. - Lecz coś za coś. Co oddasz?
Nie wiedziałam , że mam coś oddać. - Oddam Ci ciało me lecz najpierw chcę pomóc Tigerze.
- Apokalipsa przyjmuje ofertę. Żegnaj!

Poczułam zapach traw i promienie słońca na sobie. Leżałam na czymś miękkim i na dodatek to się szło. Otworzyłam oczy. Eclipse mnie niósł , a koło niego szła Tigrera.
- Eclipse... nie musisz mnie nieść. - powiedziałam.
Eclipse się zatrzymał i spojrzał na mnie. Liznął mnie po policzku i ostrożnie położył na trawie. Wstałam. Eclipse mnie przytulił , a ja uśmiechnęłam się potem zwróciłam się do Tigrery.
- Gdy słońce zachodzi owoce gasną lecz kwiat biały jak śnieg i jasny jak księżyc otwiera swe płatki. Budzi się do życia gdy owoc umiera. Pełnia nastaje te kwiaty też. Owoc pożegnasz gdy kwiatka powąchasz. - imitowałam głos Apokalipsy. - To jest odpowiedź.

Od Eclipse

{ }Czemu to zrobiłaś Toigero?-zapytałem.
-To nie tak Eclipse ona pomaga mi w uratowaniu Shawna ale ty tego nie zrozumiesz ...
-To mi wyjaśnij!-oznajmiłęm.
-Bo Eclipse widzisz chodzi o Shawna ... on nie nigdy taki nie był ...on jest w zmowie z Apokalipsą w zamian za siłę oddał wszystko co kochał .. on miał szczeniaki ze mną które zabił w zamian za owoce Apokalipsy by stać się silniejszym ... poprosiałam o pomoc Luic by pomogła mi odzyskać ukochanego którego straciłam 2 lata temu .... którego kochałam najbardziej.-oznajmiła.
-A czemu,nie przyszłas do mnie-zapytałem podnosząc ciało Luic.
-Bo,nie dałabym rady poprosić cię o to.
-Tigero,lubiłem cię i jest tak dalej,gdybyś znów czegos potrzebowała to zgłos się do mnie.

piątek, 3 sierpnia 2012

Od Luic

Obudziłam się leżąc na białej kołdrze z puchu. Wstałam od razu. Rozejrzałam się... Byłam w takiej samej komnacie co wcześniej. Od razu wyszłam. Zaczęłam chodzić różnymi korytarzami i szukałam czegoś związanego z Apokalipsą.

Od Tigrery

- Mam nadzieję że znajdziesz wyjście - wtopiłam kły w tchawice Luic
Niestety wdział to Eclipse
- Coś ty zrobiła Tigrero ?
-To nie tak Eclipse ona pomaga mi w uratowaniu Shawna ale ty tego nie zrozumiesz ...
Miałam tylko nadzieję że Luic znajdzie odpowiedź ...


Od Luic

- Jedno jest wyjście... Musisz mnie zabić. - odparłam. - Spróbuję znaleźć odpowiedz.
Spojrzałam za sibie gdzie była wataha.
- Eclipse zajmie się watahą... - odparłam. - Jest dobry i Cię kocha Tigrero. Chcę Ci pomóc. - wstałam. - Zabij mnie.

Od Tigrery

-Nie wiem wiem tylko że " odpowiedź jest w niebie " tak powiedziała Apokalipsa kiedy zapytałam się czy jest od tego jakieś antidotum a ja zostałam przeklęta i nie mam wstępu do nieba .... a do nieba trafia się tylko przez śmierć ...
Luic zastanaiwała się bardzo długo ale widac że miała pomysł ...

Od Luic

-Luic widzisz chodzi o Shawna ... on nie nigdy taki nie był ...on jest w zmowie z Apokalipsą w zamian za siłę oddał wszystko co kochał .. on miał szczeniaki ze mną które zabił w zamian za owoce Apokalipsy by stać się silniejszym ... nie wiem jak cię przeprosić i nie oczekuje wybaczenia ale pomóż mi odzyskać ukochanego którego straciłam 2 lata temu .... którego kochałam najbardziej ...Nie wiem jak moge cię prosić o pomoc po tym co zrobiłam ale on jest pod wpływem bogini Apokalipsy ... pod wpływem demonów i czartów .. Luic błagam pomóż m. - widziałam łzy w jej oczach.
- Pomogę Ci. Od zawsze Cię lubiłam. Więc i pomogę. - odparłam. - Wiesz tylko jak?

Od Tigrery

Było mi przykro kiedy tak patrzyłam na Eclipsa ... chcicałam z nim zostać ale kochałam Shawna ale on kiedyś był inny ...
- Luic możeby porozmawiać ?
- Tak ...
Odeszłyśmy nad rzekę.
-Luic widzisz chodzi o Shawna ... on nie nigdy taki nie był ...on jest w zmowie z Apokalipsą w zamian za siłę oddał wszystko co kochał .. on miał szczeniaki ze mną które zabił w zamian za owoce Apokalipsy by stać się silniejszym ... nie wiem jak cię przeprosić i nie oczekuje wybaczenia ale pomóż mi odzyskać ukochanego którego straciłam 2 lata temu .... którego kochałam najbardziej ...Nie wiem jak moge cię prosić o pomoc po tym co zrobiłam ale on jest pod wpływem bogini Apokalipsy ... pod wpływem demonów i czartów .. Luic błagam pomóż mi ... - zaczęłam płakać nie wiedziałam jaka bedzie reakcja Luic ale ja jej potrzebowałam ... czekałam na jej odpowiedź ale wiedziałam że mnie wyśmieje i odesle do Królewskich...

Od Luic

- Mallory!! - przytuliłam ją i łza połynęła mi po policzku.
Spojrzałam na Tigrerę , a potem głowa skinęłam na obrońców. Oni stanęli normalnie.
- Dziękuję Ci... Bardzo Ci dziękuję. - podeszłam do Tigrery i przytuliłam ją mocno. - Dziękuję. - potem podeszłam do Mallory i ją przytuliłam. - Zostawcie ją. Możesz spokojnie odejść... do Królewskich. - odparłam.
Obrońcy poszli znów na granicę terenów pilnować razem z strażnikami. Eclipse nadal patrzył się na Tigrerę , a ja byłam szczęśliwa , że odzyskałam osobę , którą kochałam nad życie.

Od Tigrery

Doszłam na teren watahy wojownicy zaczęli na mnie warczeć i otoczyli mnie i Mallory nagle zobaczyłam Luic i Eclipsa którzy patrzyli się na mnie jak na zdrajce i mieli rację .
-Nie przyszłam tym razem walczyć tylko oddać ci córkę Luic ... - zza mnie wyszła Mallory
-To ty córko ? - spytała Luic - to na prawdę ty ?
-Tak mamo to ja - odpowiedziała Mallory ze łzami w oczach
Obróciłam się i chciałam odejść ale wojownicy mnie nie przepuścili ...


Od Luic

-Dzień-
Siedziałam zwrócona na północ. Wiatr lekko powiewał koło mnie. Siedziałam z łzą w oczach. Chciałam przytulić Mallory do siebie lecz nie mogłam... Eclipse próbował mnie pocieszać trochę mu się to udawało ale ja nadal byłam zrozpaczona po utracie mojej kochanej Mallory. Jednak siedziałam tu i patrzyłam na północ. Z tam tond wracała Mallory gdy już nie chciała się bawić z innymi. Miałam jakąś nadzieję , że to sen i , że wróci z uśmiechem swym na twarzy...

Od Tigrery

Minął tydzień od walki z Watahą Black Wolves ...Leżałam nad jeziorem w swojej nowej postaci wtulona w Shawna ... czegoś mi brakowało ale nie wiedziałam czego . Nie wiem jak mam to rozumieć ale chciałam pomóc Luic odzyskać córkę . Wieczorem uciekłam z watahy Królewskich i amuletem przyzwałam Mallory spowrotem do życia . Stała koło mnie jak nigdy ... wszystko jej powiedziałam i ruszyłam z nią do watahy Luic .

Od Luic

Choć Królewscy odeszli , a ja powróciłam do swego "normalnego" stanu było mi smutno. Leżałam tuląc martwą Mallory. Płakałam cały czas tuląc do piersi swą córeczkę. Wojownicy z mej watahy już dawno obudzili się i oprzytomnieli. Eclipse siedział przy mnie i ze smutkiem patrzył Mallory. Choć to nie była jego córka i tak kochał ją jakby była. Był bardzo kochany. Przez 3 dni mieliśmy żałobę. Pochowaliśmy Mallory przy Darku. Po pogrzebie położyłam się w jaskini. Wtuliłam się w Eclipse.
- Moja mała Mallory. - zamknęłam oczy i zasnęłam.