Zaniosłem
Nessi i Gisele do jamy ja z Toboe położyliśmy się koło nich a nagle
Nessi zaczęła iść w stronę Toboe wtuliła się w niego i zasnęła.
-Polubiła cię-oznajmiłem z uśmiechem. -Na to wygląda,też ją lubię jest taką jagby moją siostrą której nigdy nie miałem-oznajmił. -Wiesz co jeśli chcesz to mów do mnie tata lub Eclipse jak wolisz-oznajmiłem. -Dobrze,zastanowię się tato-oznajmił Toboe. -A jeśli mogę zapytać jak trafiłem do tego lasu sam?-zapytałem. -No dobrze opowiem kawałek: -Gdy się urodziłem moja mama przez parę miesięcy mnie wychowywała ale potem,w nocy gdy moja mama spała i całe stado również przyszedł człowiek który mnie zabrał dlatego bo byłem najmniejszy i chorowałem na pewną chorobę ale on się ze mną zaprzyjaźnił leczył mnie i dał mi tą obroże na znak tego ,że mnie lubi to był prezent,ale potem on mnie wywiózł do tego lasu i głodowałem przez 3 dni,nie potrafiłem nic upolować bo byłem wychowany jako pies człowieka,ale teraz po tym jak mnie znaleźliście staje się prawdziwym wilkiem przez was ciebie i mamę(Luic). -To smutne,ale uratował ci życie-oznajmiłem. -A potem wywiózł do lasu.-oznajmiłem. -Toboe to przeszłość trzeba żyć Teraźniejszością! -Racja,racja dziękuję.-powiedziałam i położyłem łep na przednich łapach. -Za co dziękujesz?-zapytałem. -Za to,że mnie przyjęliście do rodziny i stada.-oznajmiłem i otworzyłem jedno oko. Uśmiechnąłem się do Toboe a po chwili weszła Luic do jamy i zobaczyła jak słodko śpią Nessi i Gisele. -Leżcie tak a ja się przejdę do reszty watahy-powiedziała i wyszła a my zasnęliśmy. |
|
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz