Rozejrzałam,się...Luic gdzieś zniknęła.Wstałam z pod gałęzi.Nigdzie jej nie było.
-Luic!-krzyknęłam,ale echo rozniosło się tylko po lesie.
Przyłożyłam nos do trawy i zaczęłam węszyć,na szczęście wiatr mi sprzyjał.Szybko zaczęłam biec,ciągle wołając Luic.Nagle wbiegłam na polane.Tutaj zapach Alphy się urywał,ale jej nie było.Zaczęłam wyć.Przerażona siadłam i zasłoniłam oczy łapami:"To wszystko moja wina,gdybym jej nie zabrała nic by się nie stało,muszę ją odnaleźć..."
Wstałam,ciemne chmury zalały niebo zaczęło grzmieć.Wstałam mocny wiatr zawiał mi w pysk...Zaraz!Poczułam zapach Luic.Od razu wstałam i pobiegłam,nigdy nie można tracić nadziei.
-Luic!-krzyknęłam,ale echo rozniosło się tylko po lesie.
Przyłożyłam nos do trawy i zaczęłam węszyć,na szczęście wiatr mi sprzyjał.Szybko zaczęłam biec,ciągle wołając Luic.Nagle wbiegłam na polane.Tutaj zapach Alphy się urywał,ale jej nie było.Zaczęłam wyć.Przerażona siadłam i zasłoniłam oczy łapami:"To wszystko moja wina,gdybym jej nie zabrała nic by się nie stało,muszę ją odnaleźć..."
Wstałam,ciemne chmury zalały niebo zaczęło grzmieć.Wstałam mocny wiatr zawiał mi w pysk...Zaraz!Poczułam zapach Luic.Od razu wstałam i pobiegłam,nigdy nie można tracić nadziei.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz