Były piękne. Anioł i drzwi. Gdy podeszłam do nich bliżej otworzyły się i ku moim oczom ukazała się wielka komnata. Przy ścianach płonął ogień ciągnący się do końca , a na końcu stał posąg. Gdy szłam za mną zamknęły się drzwi. Stanęłam przed posągiem. Nagle przed de mną pojawił się cień , a gdy zniknął zobaczyłam anioła.
- Kim jesteś , aniele ciemności? - spytałam.
- Jestem wysłannikiem Apokalipsy. Bogini Wojny. Imię me brzmi Dākurōzu , Róża Ciemności. - odpowiedziała. - Ty to pewnie Luic. Alpha watahy Black Wolves. Czego szukasz w świątyni Apokalipsy?
- Odpowiedzi. - powiedziałam.
- Na co? - spytała.
- Shawn , wilk z Królewskich jest w zmowie z Apokalipsą. Oddał swoje szczeniaki by zdobyć owoce , które dawały mu wielką siłę. Tigrera chce odzyskać swego ukochanego. Przyszłam tu po to by znaleźć odpowiedz by Shawn stał się znów wilkiem , którego straciła 2 lata temu Tigrera. - powiedziałam.
- Rozumiem. "Odpowiedz kryje się w niebie" , tak powiedziała Ci zapewne Tigrera i dlatego Ciebie zabiła? Cóż za prymitywne. - powiedziała. - Czemu jej pomagasz? Przecież jest zdrajcą.
- Pomagam jej , bo wiem co to znaczy stracić ukochanego. Ona straciła swego 2 lata temu i chcę jej pomóc.
- Odpowiedz dostaniesz gdy przejdziesz Próbę Krwi. - machnęła ręką i przed de mną pojawiły się dwa puchary. - W jednym jest śmierć , a w drugim życie. Jeśli wybierzesz śmierć odpowiedzi nie otrzymasz i nie wrócisz na ziemię. Jeśli jednak trafisz na życie otrzymasz odpowiedz i wrócisz tam skąd przyszłaś. Daję ci 10 minut na zastanowienie , a potem będziesz musiała jedno wybrać.
Patrzyłam na jeden kielich i na drugi. Nie wiedziałam co wybrać wtem przypomniałam kiedyś słowa Mallory (kiedyś mi powiedziała je) : " Dobro jest po prawej lecz zło po lewej". Spojrzałam na prawą.
- Wybieram prawą. - powiedziałam.
- Pij.
Napiłam się z prawego pucharu i nie umarłam.
- Wybrałaś życie. Odpowiedz jest taka. - jej głos się zmienił jakby Apokalipsa przemawiała , a nie Dākurōzu. - Odpowiedź jest taka : Gdy słońce zachodzi owoce gasną lecz kwiat biały jak śnieg i jasny jak księżyc otwiera swe płatki. Budzi się do życia gdy owoc umiera. Pełnia nastaje te kwiaty też. Owoc pożegnasz gdy kwiatka powąchasz. - powiedziała Apokalipsa , a potem Dākurōzu powróciła do siebie. - Lecz coś za coś. Co oddasz?
Nie wiedziałam , że mam coś oddać. - Oddam Ci ciało me lecz najpierw chcę pomóc Tigerze.
- Apokalipsa przyjmuje ofertę. Żegnaj!
Poczułam zapach traw i promienie słońca na sobie. Leżałam na czymś miękkim i na dodatek to się szło. Otworzyłam oczy. Eclipse mnie niósł , a koło niego szła Tigrera.
- Eclipse... nie musisz mnie nieść. - powiedziałam.
Eclipse się zatrzymał i spojrzał na mnie. Liznął mnie po policzku i ostrożnie położył na trawie. Wstałam. Eclipse mnie przytulił , a ja uśmiechnęłam się potem zwróciłam się do Tigrery.
- Gdy słońce zachodzi owoce gasną lecz kwiat biały jak śnieg i jasny jak księżyc otwiera swe płatki. Budzi się do życia gdy owoc umiera. Pełnia nastaje te kwiaty też. Owoc pożegnasz gdy kwiatka powąchasz. - imitowałam głos Apokalipsy. - To jest odpowiedź.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz