Gdy się obudziłem zobaczyłem Toboe śpiącego bardzo blisko mnie a nigdzie nie widziałem Luic.Gdy się ruszyłem obudził się Toboe.
-Cześć Toboe.-powiedziałem.
-Cześć-powiedział.
-A gdzie luic?-zapytał.
-Nie wiem,ale pewnie poszła,nad rzekę pójdę jej poszukać-oznajmiłem.
-Dobrze a ja pójdę do reszty stada.
-To idę,pa-powiedziałam i poszedłem nad rzekę usłyszałem krzyczenie i
rozpryskiwanie się wody zacząłem pędzić w stronę rzeki zobaczyłem Luic w
wodzie.
-Luic!-krzyknąłem i wskoczyłem do wody zacząłem płynąć w stronę Luic w
końcu ją złapałem i zacząłem płynąć na brzeg po chwili wyciągnąłem Luic
okazała się nie przytomna.Szybko wziołem ją na plecy i pobiegłem w
stronę watahy biegnąć powtarzałem.
-Dobiegnę,mimo to,ze tracę siły- powiedziałem i zobaczyłem w oddali
Toboe wygrzewającego się na słońcu. Byłem już blisko a nagle...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz