Ciemność...
Widzę jedynie ją...
Ciemność...
Boję się...
W dali jednak zapaliło się światełko. Nadzieja? Życie? Wstałam i jęknęłam z bólu...
Ciemność...
Wolę jasność...
Boję się ciemności...
Chcę wyjść...
Pobiegłam ile sił miałam w stronę światła."
Otworzyłam oczy. Leżałam na trawie. Lekki ciepły wiatr powiewał moją grzywką. Czułam zapach kwiatów i słyszałam śpiew ptaków. Poczułam na sobie czyjś wzrok. Podniosłam łeb i ujrzałam wilka , który widząc że się obudziłam uśmiechnął się.
Jego czarne jak ta ciemność oczy patrzyły mile na mnie i sympatycznie. Niebieska sierść w niektórych miejscach na jego ciele przypominały mi niebieską sierść Eclipsa. Uśmiechnęłam się i powoli wstałam. On się poderwał by mi pomóc wstać.
-Arigatou~! - podziękowałam mu.
-Nie ma sprawy. - odparł bardzo czule i mile. - Jak się nazywasz?
-Luic. - odpowiedziałam. - Jestem Alphą w Watasze Black Wolves.-Miło poznać. Ja jestem Peter. Obrońca pary Alpha w Watasze Czerwonego Księżyca.
Uśmiechnęłam się , a potem rozejrzałam po okolicy. Mam nadzieję , że Atmie nic się nie stało. Zwróciłam się do Petera.
-Którędy do Kręgu Snu? - spytałam.
-Idź na północ , a potem przy białym dębie skręć w prawo. - odparł.
Nagle usłyszałam szelest i wyszły za drzewa ze 3 wilki.
(Alpha Watahy Czerwonego Księżyca - Dragon)
(Strażnik - Blood)
(Strażnik - Rapier)
-Znalazłem ją w leśnym urwisku. Opatrzyłem ją i przyniosłem tutaj , Alpho. - powiedział Peter.
Alpha podszedł do mnie. Obejrzał mnie od łap do łba. Widać było , że się zamyślił.
-Jak się nazywa? - spytał.
-Jestem Luic. - odparłam.
-Luic...Hm... - przybliżył się do mnie , a ja się cofnęłam.
-Zostaniesz wynagrodzony Peter! Akurat brakowało nam samicy... Przez 10 lat nie widziałem , żadnej wadery , a ta jest naprawdę nie zła. - uśmiechnął się obrzydliwie.
-Ale ja muszę iść. Przykro mi ale będę już wracać do mej watahy! - oznajmiłam i cofnęłam się.
-O nie! - powiedział Alpha. -Jesteśmy tacy samotni. Żadna samica do nas nie dołączyła... A przyda nam się trochę rozrywki. - odparł.
-Alpho!! Nie można tak! - powiedział Peter i stanął przed de mną.
-Odejdź. To nie Twoje sprawy. - i uderzył Petera w pysk , że ten upadł.
-Peter! - krzyknęłam i podbiegłam do niego.
-Rapier , Blood... bierzcie ją. - rozkazał Alpha.
Nim się odwróciłam już leżałam nie przytomna...
C.D.N
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz