-Dzięki.-odparłam w drodze-Ale Luic...
-Tak? -Wiesz może gdzie jest Góra Vellsey?-spytałam zakłopotana. -Wydaje mi się,że gdzieś tam.-wskazała gdzieś daleko. -Ach...-zawstydziłam się. Szłyśmy ciągle na północ,zaczęło robić się ciemno.Słońce zachodziło,a księżyc zaczynał wschodzić. -Może pójdziemy spać?-spytała Luic. -Tak...-odparłam i ułożyłam się pod drzewem. Luic tez się położyła.Było późno,ale my nie spałyśmy.Leżałyśmy na plecach i oglądałyśmy gwiazdy. -Śniło mi się ostatnio coś wspaniałego...-odparłam. -Co?-spytała. -Byłam w złotym lesie.Były tam drzewa z białą korą i złotymi ,liśćmi.To największe szumiało, i wydawało się,że śpiewało...-odparłam. -Co śpiewało?-spytała Luic i spojrzała na mnie. -E tam...Nie umiem śpiewać...-odparłam. -Jak wolisz.-powiedziała. W końcu zasnęłyśmy.Potem szliśmy na północ...Nagle przed nami pokazała się,rzeka z tej rzeki wyskoczył...Konik,nie morski i nie zwykły. -Kim jesteś?-spytała Luic. -Hahaha!Jestem Wiella wilku.Posłuchaj jak mi powiesz straszną historię przepuszczę was obydwie-słucham wilczyco?-odparła Wiella. Luic zaczęła myśleć i po chwili odparła. <Luic odpowiesz?> |
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz