Odzyskałam przytomność... Obudziłam się na grzbiecie Eclipsa.
- Poł..óż...mnie... -wyszeptałam.
Eclipse zatrzymał się i powoli położył mnie na trawie. Zwinęłam się w kłębek z bólu. Wiedziałam co się dzieje. Rodziłam. "Ale kiedy zaszłam w ciąże?!" - zapytałam siebie. Eclipse siedział przy mnie...
~Godzina Później~
Leżałam słaba na trawie. Przy Eclipse siedziały dwa maluchy. Dwie wilczyce. Nazwaliśmy je Gisele i Nessi. Oddychałam ciężko. Toboe siedział blisko. Powoli wstałam.
- Zaprowadź je do jaskini... - odparłam.
- A ty?
- Ja ... muszę się napić. - odparłam.
- Pójdę z Tobą. - odparł.
- A młode? Zajmij się nimi... - powiedziałam i poszłam.
Usiadłam nad rzeką. Napiłam się wody ,a potem wróciłam do Eclipse i młodych.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz